Miejscowości

Wiadomości

wtorek, 23 wrzesień 2014 08:15

Ikonopisarstwo, czyli o tworzeniu ikon z panią Jadwigą Denisiuk

Napisane przez 

Bieszczady to nie tylko dzika przyroda, na łonie której można sobie pozwolić na chwilę oddechu. To również bolesna historia i bogata tradycja religijna - rzymskokatolicka i greckokatolicka. Bieszczady to pozostałości po dawnych, nieistniejących już wsiach, miejsca po zburzonych cerkwiach, ruiny zniszczonych świątyń, pojedyncze nagrobki po niegdysiejszych cmentarzach. Wydawałoby się, że po dawnych czasach i tradycjach pozostały tylko zgliszcza. Tymczasem w Bieszczadach istnieje wiele miejsc, w których kultywuje się zapomniane bieszczadzkie dziedzictwo. Jednym z takich miejsc jest Galeria i Pracownia ikon „Veraikon”. To w niej pani Jadwiga Denisiuk, pomysłodawczyni i założycielka „Veraikon”, pielęgnuje jeden z najrzadszych zawodów – ikonopisarstwo. Wydawałoby się, że już zapomniane, że niepotrzebne, a jednak wciąż fascynujące i wzbudzające zachwyt. Z panią Jadwigą rozmawiamy o ikonach, galerii, najbliższych planach i Bieszczadach. Zapraszamy do lektury.

10105

 

wbieszczadach.net: Ikonopisarstwo to chyba trudny proces. Może pani coś o nim opowiedzieć? Jak zazwyczaj przebiega?

Jadwiga Denisiuk: Zgadza się, ikonopisarstwo to trudna sprawa. Trzeba by było bardzo dużo opowiadać o nim, więc powiem w skrócie. Zajmuję się kopiowaniem ikon, chociaż coś takiego jak kopia ikony nie występuje w ikonie, gdyż każda ikona jest oryginalną ikoną, jeśli jest wykonana według wzoru, według nakazów i zakazów, które obowiązują w ikonopisarstwie. Praca nad każdą ikoną trwa dosyć długo, ponieważ w obręb tego całego procesu wchodzi odpowiednie przygotowanie deski, odpowiednie przygotowanie podobrazia tzn. gruntowania, pozłotnictwo, i w końcu przygotowanie warstwy malarskiej pod malunek, pod obraz.

wbieszczadach.net: Czy istnieją jakieś techniki tworzenia ikon?

J. D.: W naszej pracowni posługujemy się techniką tempery żółtkowej. Powiedziałabym, że 95% ikon było w tej technice wykonywanych. Jest to technika stara, średniowieczna, zatwierdzona w połowie IX wieku na soborze i obowiązuje do tej pory.

wbieszczadach.net: Od ilu lat tworzy pani ikony?

J. D.: Ikony tworzę od około 25 lat. Wtedy to sprzedałam pierwszą ikonę przez siebie zrobioną.

wbieszczadach.net: Ikonopisarstwo należy do rzadkich zawodów, prawda? Skąd pojawiła się ta pasja u pani?

J. D.: Tak, dlatego że nie jest to zbyt popularny zawód ani zbyt popularna twórczość. Jest to niszowa twórczość. Trudno mi określić, od kiedy pasja i zainteresowanie ikoną pojawiły się u mnie. Na pewno w czasie podróży po Roztoczu i po Bieszczadach. Zaważyły na tym spotkania z cerkiewkami, na przykład we wspomnianej już krainie Roztocze. Ikony widywałam również w kościołach. To były zainteresowania związane z takim odkrywaniem turystycznym tej południowo-wschodniej części Polski.

wbieszczadach.net: Z której ikony, którą pani stworzyła, jest pani najbardziej dumna?

J. D.: Tych ikon dużo stworzyłam, ale sądzę, że taką najważniejszą dla mnie ikoną jest ikona Matki Boskiej Łopieńskiej, która wisi w cerkwi w Łopience.

wbieszczadach.net: Kogo uznałaby pani za swojego mentora i najlepszego nauczyciela?

J. D.: Nauczycielem i najważniejszą osobą, która znacznie wpłynęła na rozwój mojej drogi zawodowej, jest pani Agnieszka Słowik-Kwiatkowska, która przyjechała w Bieszczady i przywiozła ze sobą całą wiedzę o pisaniu ikon. Uczyłam się u niej. Był to piękny kilkuletni okres pracy i współpracy w pracowni pani Agnieszki.

wbieszczadach.net: Czy oprócz ikonopisarstwa ma pani również inne pasje? Jeśli tak, to jakie?

J. D.: Moją pasją oprócz ikonopisarstwa są podróże. Najbardziej lubię te związane z ikonami – Ukraina, Rosja, Grecja. Jest to dla mnie bardzo bliski świat.

wbieszczadach.net: Prowadzi pani Pracownię i Galerię ikon „Veraikon”. Skąd pomysł na taką nazwę galerii?

J. D.: Nazwa galerii pochodzi od jednej z ikon, która przedstawia twarz Chrystusa na chuście i oznacza prawdziwą twarz, prawdziwe oblicze. Druga bardziej znana nazwa tej ikony brzmi Mandylion. Veraikon jest mało znaną nazwą, ale bardzo mi się spodobała. Może troszkę jest taka na wyrost, ale ładnie brzmi, zawiera słowo ikona i można ją tłumaczyć jako „prawdziwa ikona”.

Zawsze zależało mi na tym, żeby ikona nie miała rysu pamiątkarskiego, tylko była taką „prawdziwą ikoną”. Główne zadanie mojej pracowni polega więc na tym, żeby tworzyć ikony, które nie są amatorskie, przypadkowe czy pamiątkarskie, ale takie, które są „prawdziwymi ikonami”.

 11 denisiuk 2

wbieszczadach.net: Czytałam, że dużo pani podróżowała w związku ze swoją pracą. Pani ikony były wystawiane w Polsce, ale również np. we Francji. Którą wystawę swoich prac wspomina pani najcieplej?

J. D.: Owszem, miałam wiele takich miłych spotkań wystawowych. We Francji realizowaliśmy taki projekt „Bizancjum w Polsce”, który Francuzi przeprowadzali w ramach roku poświęconego kulturze polskiej we Francji. W ramach tego projektu miałam wiele wystaw połączonych z wystawami fotograficznymi cerkiewek drewnianych południowo-wschodniej Polski. Najlepiej wspominam we Francji miasteczko Langres, gdzie otrzymałam do dyspozycji galerię. Miasteczko wyglądało jak sceneria do filmu „Czekolada” – stare, sięgające czasów rzymskich z przepiękną galerią. Wystawę organizowano w okresie grudniowym, więc miasteczko było już świątecznie udekorowane. Ten okres wspominam jak cudowną bajkę.

wbieszczadach.net: Jakie są pani najbliższe plany zawodowe?

J. D.: Chciałabym powiększyć pracownię o pomieszczenia, w których można by było zademonstrować ikony z różnych stron – ruskie, greckie, karpackie. Zależy mi na tym, aby można było w sposób jasny i klarowny opowiadać o ikonach turystom. Planuję także przeprowadzenie warsztatów ikonowych. Takie warsztaty prowadzę raz do roku. Jednakże zamierzam wyremontować pomieszczenie, w którym będzie można przeprowadzać warsztaty, więc sądzę, że będą one częściej realizowane.

wbieszczadach.net: Urodziła się pani w Zamościu. Jak to się stało, że zamieszkała pani w Bieszczadach?

J. D.: W czasie studiów w Krakowie bardzo dużo jeździłam w Bieszczady i postanowiłam tutaj pozostać.

wbieszczadach.net: Co najbardziej podoba się pani w Bieszczadach?

J. D.: W Bieszczadach najbardziej podoba mi się przyroda i przestrzeń.

wbieszczadach.net: Czy Bieszczady to duża kopalnia inspiracji dla pani?

J. D.: Bieszczady są moją inspiracją przede wszystkim ze względu na to, że jest to miejsce ikonowe. Moja praca tutaj jest jakby dobrze „usadowiona”. W Sanoku znajduje się Muzeum Ikon, w Bieszczadach są nieliczne już cerkwie, ale są te cerkwie. Jest zainteresowanie, są szlaki ikon, szlaki architektury drewnianej, więc jestem tak jakby ustawiona na szlaku i myślę, że jest to takie właściwe miejsce dla mojej pracy.

wbieszczadach.net: Bieszczady kojarzą się pani z….

J. D.: … przestrzenią i jesienią.

wbieszczadach.net: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę pani niesłabnącej satysfakcji i zadowolenia z tworzenia ikon i prowadzenia galerii, a także rychłego zrealizowania zaplanowanych zadań. Wszystkich zaś zainteresowanych ikonopisarstwem zapraszamy do odwiedzenia pani Jadwigi w jej galerii i pracowni „Veraikon”.

 

Wywiad przeprowadziła Anna Twardy

Zdjęcia: http://www.hbo.pl/magicznebieszczady/ludzie_bieszczad/index.html

Pogoda Cisna z serwisu

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Facebook

Nasz kanał YouTube

Artykuły

Atrakcje w Bieszczadach

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Cerkwie, koscioły i cmentarze w Bieszczadach

Szlaki turystyczne w Bieszczadach

Szlaki rowerowe w Bieszczadach

Trasy samochodowe w Bieszczadach

Zabytki w Bieszczadach

Fauna bieszczadów

Flora bieszczadów

Ciekawostki

Ciekawi ludzie w Bieszczadach

 

Kontakt

Bieszczadzki Portal Turystyczny wbieszczadach.net Redaktor Naczelny Piotr Kutiak 663 740 066
 Potrzebujesz reklamy? ZADZWOŃ502 920 384